Kobieta Sacrum i Profanum

Obraz ten wędrował między mną, a Kobietą parę razy.

Zatem miał parę twarzy.

Dziś, kiedy patrzę na łagodność płynącą z niego moje serce się śmieje.

W drodze był – Czarny ze złotą aureolą i niewidzialną twarzą zmory i prawdą kobiecości w masce świętości.

Która z nas, kobiet nigdy nie zgodziła się uczynić czegoś wbrew swojej woli dla uzyskania/przytrzymania/pławienia się w energii męskiej – Czerwony gniewem wydanej tajemnicy.

Która z nas, kobiet jest bez tajemnic…niech pierwsza rzuci kamieniem. Tak to było ukamienowanie, ciało-palenie – Bielą – dziewictwa, by zaprzestać powielać błędów matki, – Niebieskością uwolnienia i uzdrowienia ran w rodzie niesionych…

Teraz patrzę w twarz kobiecie na obrazie i widzę ciszę i spokój wszystkich kobiet w tym rodzie.

Opowieść kobiety: Proces dotykający historii kobiet w moim rodzie, trudnych historii. Kobiecość uświęcona, czysta, na piedestale a z drugiej zbrukana, oddana, sprzedana… Proces mocno osadzony w ciele od jego nienawiści do spokoju płynącego z akceptacji. To proces ustanawiania siebie, aby siebie nie rozmieniać i nie rozdawać.

Co powiesz na to?

Praca terapeutyczna z obrazem to był dla mnie mocny proces. Z jednej strony proces jego tworzenia a z drugiej wsparcie Katarzyny. Przychodziły obrazy, wspomnienia, gdy potrzeby bytowe przysłaniały wszystko inne. To też praca z medytacją wybaczania sobie tego co było, błędnych decyzji, błędnych kroków i przedmiotowego podejścia do ciała, które miało służyć i być niezawodne też w pracy po 20h.

To też historie kobiet w rodzie, które dla zapewnienia bytu, dachu nad głową, miski strawy były w stanie wiele poświęcić.

To proces budzenia wewnętrznego żaru i iskry i otworzenia się na dobrobyt czyli przepływ energii.

Teraz jestem zaopiekowana sobą, mocno osadzoną w swoich zasobach, bez księżniczkowania.

Obraz w prywatnej kolekcji